"Pierwszy wyścig na Służewcu odbył się 3 czerwca 1939 roku. Tegoroczny - 29 czerwca. W ubiegłym sezonie bomba szła w górę 450 razy. - Dawniej spod placu Defilad w każdy weekend jeździły na Wyścigi autobusy oznaczone W - mówi Dorota Kałuba, trenerka koni wyścigowych od 30 lat (była najmłodszym trenerem i pierwszym trenerem kobietą). - Ludzie uwieszali się na nich jak winogrona. Na trybunach taki tłok, że nie można było szpilki wsadzić. Teraz pustki. A przecież Służewiec to nie tylko wyścigi. Tutaj odbywa się selekcja koni hodowlanych. Codziennie na torach trenuje około siedmiuset koni.
Jeździec wyścigowy? Musi być lekki (nie więcej niż pięćdziesiąt kilo). Musi mieć wielki talent i odwage. Nie może bać się koni i musi je rozumieć. Wczuć się w to, kiedy, jak i ile można od nich żądać, nie przekraczac granicy. Podczas gdy gonitwy to on podejmuje decyzję.W jeździe wyścigowej nie siedzi się w siodle. Stojąc, przesuwa się środek ciężkości, obciążając przód konia. To ważne, bo koń pracuje zadem. Jeżeli jeździec nie potrafi dobrze się ruszać i zająć odpowiedniej pozycji aby zafiniszować we właściwym momencie, to co z tego, że koń dobry, skoro on sam lebiega. Początkujący jeździec to uczeń. Po wygraniu dziesięciu gonitw zostaje starszym uczniem, po 25 - praktykantem, po 50 - kandydatem dżokejskim. Po wygraniu stu zdobywa tytuł dżokeja 111
" | ola 09.07.2008 Ocena 3/5 |